Enter the Linux
Czyli o tym jak moja miłość do linuksa znów odżyła :p
Otóż uruchamiam komputer. System Windows XP. Ładuje się. Ok, widać już pulpit, kilka programów uruchamia się więc jeszcze jest mulenie – nic nie tykam coby bardziej nie zamulić. Koniec. Uruchamiam więc Foobar’a, uruchamiam FF i… muzyka leci ale – brak reakcji na klawiaturę i myszkę. Klawiatura nawet nie zmienia statusu diody Num Lock. Cóż, restart. Znowu to samo. Kolejny – zgadnijcie. Tym razem już podczas ładowania jądra widzę iż klawiatura nie będzie działała – tak też się stało. Ani mysz ani klawiatura nie reagują. Jako że nie miałem ochoty dochodzić co jest przyczyną tego dziwnego zachowania a miałem co robić – uruchomiłem Ubuntu.
Uruchomił się szybciej, wszystko działa jak powinno. Brak kłopotu ze sterownikami do skanera (o dziwo) – z czym miał problem Windows (!).
Cóż szkoda jedynie iż producenci softu jeszcze nie przekonali się do linucha – a szkoda bo fajnie by było gdyby wszystkie gry działały na pingwinie a także niektóre aplikacje jak chociażby Photoshop. Niby są odpowiedniki ale… to jednak nie to samo.
W każdym razie wygląda na to że będę korzystał z linuksa aż do momentu w którym będę zmuszony uruchomić drugi system ze względu na znajdujące się tam moje ukochane programy i gry
Praktycznie jest to jedyny powód dla którego jeszcze mam i używam Okna ;]
październik 25, 2008 @ 6:43 am
To podobnie jak u mnie. Na laptopie mam Ubuntu (aktualnie w wersji 8.10) i XP. Do codziennej pracy uzywam Ubuntu, a XPka trzymam tylko ze względu na ulubioną grę, której pod wine’m odpalic nie moge i jednen program, który bardzo mi jest do życia potrzebny.
Pozdrawiam